Witaj! Anonymous

Grudzień '10

Forumowy magazyn o grach java i nie tylko!

Grudzień '10

Postprzez Otherek » Pt, 17 gru 2010, 12:04

Obrazek




Zombie Infection 2

Zombie to jeden z najpopularniejszych tematów wśród filmów i gier. Ostatnio zombiaki przeżywają drugą młodość w skutek czego powstają przeróżne gry typu Dead Rising, Lef4Dead, a również całkiem niezły serial The Walking Dead.
Pierwsza cześć Zombie Infection była istnym hitem, a według mnie jedną z najlepszych gier od Gameloftu. Nie da się ukryć kilku nawiązań do Resident Evil (szczególnie chodzi o park, który bardzo przypominał mi właśnie o tej grze).
Druga część również kojarzy mi się z RE ale z IMO najgorsza częścią serii - 5.
Czy kontynuacja przygód Andersona będzie równie wciągająca jak pierwsza część? Czy może skończy się na marnym klonie od Gameloftu? Other vs. Zombie Infection.



Gameplay
Moim zdaniem klonem tego nie można nazwać. Rozgrywka może i polega na tym samym ale mam wrażenie że zmienił się silnik i teraz przypomina bardziej "Narnie". Prędkość poruszania się wszystkiego jest idiotycznie za duża co znacznie ułatwia manewrowanie między Zombie, ale czy to dobrze? Każdy bohater zasuwa jak Flash, a nogami przebiera jak struś. Jeśli dobrze pamiętam komiks Flash, to główny bohater potrafił również przenikać przez ściany. Pasuje to bardzo do Keysha'y, która czasem gubi się na planszy i nagle teleportuje się wprost pod nogi Andersona. Raz nawet została zamknięta w innym pomieszczeniu po czym jakimś cudem przeszła "przez" zamknięte drzwi. Trudno tez nie wspomnieć o innych nadprzyrodzonych umiejętnościach tej pani. W momencie przechodzenia wzdłuż rzeki, gdy mamy omijać płynące na nas belki, Keysha zwyczajnie sobie przez nie przenika. Duch?
Jeśli już zostajemy przy takich durnych, lecz mało istotnych błędach... czy tylko ja zauważyłem że podczas dialogu postacie biegają w miejscu? ADHD?
Keysha nie jest duchem, a postacie nie maja ADHD. Po prostu programiści Gameloftu to partacze którzy olewają platformę J2ME. Zwyczajnie nie przykładają się do takich szczegółów. Normalnie miałbym gdzieś takie leciutkie błędy, lecz jeden przechylił szalę. Bug nad bugami, największy kretynizm wszech czasów, zjawisko o którym się filozofom nie śniło - kamienie które odrastają po wysadzeniu. Odkryłem to przypadkiem. Przypadkiem pominąłem jeden potrzebny przedmiot i zwyczajnie chciałem się po niego wrócić. Zmierzając ku celowi oczywiście zamknęły się za mną drzwi no ale spokojnie, bo jest jeszcze drugie wyjście które odblokowałem za pomocą butli gazowych wysadzając kamień który blokował tory, uniemożliwiając wagonowi staranowanie kolejnej sterty kamieni.
Zabieram kartę pamięci którą wcześniej pominąłem i kieruje się do wyjścia. Ale WTF? Co tu do cholery robią te kamienie? W tym momencie utknąłem w pułapce bez wyjścia. Próbowałem wszystkiego ale jedynym rozwiązaniem okazało się przejście całej gry od początku... Nie można nawet zrobić Restart Level/Chapter. Na szczęście był to jedyny taki element.
Jeśli chodzi dobre elementy to jest ich całkiem sporo. Naparzanie zombiaków nadal odbywa się bardzo fajnie, szczególnie w momencie gdy odpieramy fale za pomocą Gatling gun'a. No i tutaj niestety kolejny mały bug :). Może przypadek, nie wiem. Ale gdy podczas tego ataku zszedłem z działka żeby wykończyć ostatniego dziada, okazał się on nieśmiertelny. No prawie. Wpakowałem w niego z 10 strzałów z Shotguna i dopiero zdechł.
Jeśli już jestem przy Zombie terminatorach. Wyjaśni mi ktoś o co chodziło z tym Zombie wyposażonym w Machinegun? W późniejszych etapach gry nie ma o tym żadnej wzmianki. Mam wrażenie że sami o tym zapomnieli.
Tyle miejsca zabrało mi pisanie o bugach że nawet nie wspomniałem o trzecim bohaterze. Jest to Indianin wyposażony w bliżej niezidentyfikowaną broń. Jest to jakiegoś rodzaju pałka z nabitą głową ptaka :). Posiada on również coś na wzór bumeranga. Wielkie z niego bydle i istny rzeźnik. Niestety przyjdzie nam nim sterować jedynie 2-3 razy. No cóż Keyshą grałem jakieś 15 sekund więc nie jest źle. Może jest możliwość zmiany Andersona z Keyshą ale nie odkryłem takiej opcji. Jeśli chodzi o fabule to tym razem nie ratujemy całego świata lecz zwyczajnie musimy wysadzić wyspę w powietrze przy użyciu tajnej stacji laboratoryjnej ukrytej w podziemiach(LOST?). W owej stacji napotykamy różne cuda typu niewidzialne przedmioty, ale przede wszystkim dowiadujemy się więcej o genezie zarazy. Cala wizyta w tym miejscu sprowadza się do eksploracji i otwierania kolejnych drzwi, aż do momentu gdy przedstawiona nam zostaje nowa broń i to naprawdę niezła. Impuls elektromagnetyczny który rozpieprza wszystkie organizmy w bliskim zasięgu. Czy taki impuls nie rozwala jedynie układów scalonych w sprzętach elektronicznych? No dobra nie ważne, bo Zombie ładnie się rozpadają na kawałeczki. Ostatni chapter gry (tak, tylko krótkie 3 chaptery)
jest najnudniejszy ze wszystkich. Zbieramy elementy miotacza ognia i wkrótce potem składamy go w jeden kawałek.
O ile Zombie umierają z łatwością, to większym przeciwnikom ten miotacz wydaje się nie robić zbyt wielkiej szkody.
Powiem nawet ze wydaje się jakby płomień w nich nie trafiał... zero podpalenia, nic. Ale zdychają ;)
Ostatni boss to ośmiornica którą Gameloft zaspoilerował na screenshotach. Muszę przyznać że twardy sukinsyn i było mi ciężko go rozwalić w "drugiej fazie" gdy atakuje mackami spod pomostu. Polecam uzbroić się w dużą ilość apteczek i rakiet, a także często się poruszać (a nawet nieustannie).



Grafika
O mój Boże to mi przypomina Narnie... Zombie i postacie są owszem ładne ale jednak można dostrzec tą połyskowość z Narni. Lokacje z wyjątkiem ostatniej są kapitalne, dżungla naprawdę mrrr, a kopalnia bardzo fajnie ukazuje klimat syfu i ubóstwa murzyńskiej wioski. Było by naprawdę super gdyby nie ta ostatnia lokacja w której nie odróżniałem krawężnika od ściany, a kratownicy od wykładziny.




Podsumowanie
Z pewnością ten tytuł nie sprostał moim wygórowanym oczekiwaniom, a bugi uświadomiły że otrzymaliśmy zwyczajny ochłap z kuchni Gameloftu. Jednakże spośród szeregu niedopracowań jestem w stanie dostrzec naprawdę fajną fabułę i bardzo przyjemny Gameplay. Co prawda "dwójka" nie dorasta do pięt pierwszej części, ale stanowi całkiem przyzwoitą rozrywkę na te półtorej godziny.
Biorąc pod uwagę ostatnie "gówniane" produkcje typu Assassin's Creed: Brotherhood czy też Narnia,
uważam że sequel Zombie Infection 2 to bardzo duży krok w przód.[other]


Wady i Zalety
+ Fabuła
+ Bronie specjalne (impuls EM, miotacz ognia)


- Bugi
- Bronie specjalne znikają? W dodatku podczas tego samego levelu? Hmmm



Ogólnie: 6+/10

Gameplay: 6/10

Grafika: 8/10

Dźwięk:6/10
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere


Block Breaker 3

Postprzez Otherek » Pt, 17 gru 2010, 12:06

Block Breaker 3

Kolejna część Gameloftowskiego cyklu nieoczekiwanie stała się dla mnie jedną z najlepszych produkcji tego roku. A dlaczego? Ponieważ ma wszystko, co od dobrej gry trzeba wymagać.Świetną grywalność, dobrą grafikę i wpadającą w ucho muzykę. Czy można od gry wymagać czegoś jeszcze? Okazuje się, że tak…

Grywalność
Tej w grze Block Break Unlimited 3 jest na kopy. Mamy tutaj tradycyjnie platforme (nie zawsze jedną) i klocki, które rozwalamy latającą piłeczką. To wszystko bardzo umilają różne znajdki. Niekiedy można z nich zrobić zarąbczaste kombinacje. Całe szczęście, że gra nie stała się nudnym ustawianiem platformy na setki różnych sposobów, żeby zbić ten jeden brakujący klocek. Produkcja ta posiada również niespodzianka: fabułe. Ae o niej wystarczy napisać tylko to, że jest. Na pewno jest t przyjemne, gdy do prostej nawalanki dostajemy otoczkę fabularną w pewnym sensie usprawiedliwiającą naszą rzeź niewinnych klocków

Konstrukcja leveli
W całej grze przechodzimy poziomy w siedmiu różnych lokacjach. Jest ich tu po osiem plus dwa ukryte plus boss. Tym ostatnim chciałbym poświęcić kilka linijek. Wyglądają naprawdę fajnie i umilają w gruncie rzeczy podobne do siebie levele. To nic, że niektórzy z nich są naprawdę unerwiający. Wrażenie wywarło na mnie zwłaszcza ostatnie staricie. Pojedynek latającym wampiro-gackiem w dużej części obserwujemy w lustrze. Ale żeby dojść do tego ostatniego bossa należy przejść ostatni „ normalny” poziom. A ten naprawdę mnie wkurzył. Ale zanim sobie ponarzekam trochę o konstrukcji poszczególnych „levli”. Te są w większości tak zrobione, że miałem ochotę zapytać, co dodali projektantom do jedenia Nie wiem, ale też bym coś takiego chciał. Poziomy to totalny odlot. Gramy w pionie, poziomie, jedną platformą, dwoma. Czego tu nie ma! W połączeniu z różnymi ulepszaczami panuje tu totalne urwanie głowy. Ale niestety nie wszystkie poziomy są doskonałe. Jednego z ukrytych leveli przez buga nie ukończyłem, a przedostatni poziom to już po prostu szczyt szczytóa. Nie mam nic przeciwko temu, że był trudny, bo być trudny powinien.Za to, gdy wlecimy w czasie tego levela w nie to przejście cofamy się na początek lokacji. Prócz tego odradzają nam się zniszczone klocki… Na szczęście słabe poziomy nie zdarzają się często, przez co nie zakłócają pozytywnego odbioru gry.

Audio i wideo
O audio napisze tylko tyle, że jest świetne. Muzyczka w menu (swoją drogą nie najlepszym) jest idealna, a do odgłosów czasie gry nic nie mam. Wideo to trochę inna bajka. O ile poziomy wyglądają świetnie, to niezbyt trzeba było napracować się nad widokiem klocków i platformy. Jednak moim skromnym zdaniem autorzy mogli sobie oszczędzić teł. Są jak na mój gust zbyt mdłe. Ale to tylko mały minusik.

Podsumowanie
Kilka słów na koniec BBU3 nie jest złą grą. Przeciwnie to bardzo dobra produkcja. Pokuszę się o stwierdzenie, że to jedna z lepszych, (jeśli nie najlepsza)tegoroczna produkcja Gameloftu. Ta gra wciąga i może zapewnić kilka godzin dobrej rozgrywki, na poziomie.[Kacperdyduch]

Grywalność: 9
Wideo: 8
Audio: 9

+bossowie
+grywalność
+większość leveli

-pozostałe levele

Ocena: 9
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Zombi Infekszyn 2 MJC

Postprzez Otherek » Pt, 17 gru 2010, 12:07

Skoki Narciarskie 2011: Turniej Mistrzów

Skoki Narciarskie od Baltoro Games to oficjalnie najgorsza gra, w jaką w tym roku, (jeśli nie w całym życiu,)w którą grałem. Odniosłem wrażenie, że w tej produkcji nic nie zostało zrobione, porządnie… Myśle nawet, że w tej grze wszystko zostało zrobione, żle…
Przy tym gniocie Ski Jumping to arcydzieło gier java… Rozpoczynam teraz litanie żalów, a ten, kto przebrnął przez pierwszy akapit wie już,że ocena nie może być dobra.

Adam M.
W konkurencyjnym Ski Jumping 11 mamy tylko nazwiska skoczków i pierwsze litery nazwisk. Niby nie dużo, ale tu nie ma nawet tego. Są imiona i jakieś, odniosłem wrażenie, że przypadkowe litery. Konkurujemy między innymi z Adamem N. albo Gregorem D. Ręce opadają. My wcielamy się w postać Marka A.. Na samym początku dostajemy 14 letniego skoczka, którym startujemy w pucharze świata. Gdy uzyskamy ileś tam punktów w klasyfikacji Puchary Świata odblokowywujemy starszego i lepszego skoczka. Szczegół, że trzej skoczkowie z tym samym nazwiskiem w różnym wieku wyglądają podobnie i nie są od siebie nawet na centymetr więksi… Pierwszy sezon, słabym skoczkiem to istna katorga. Mimo, że wydawało mi się, że oddaje dobre skoki, to ciągle znajdowałem się na ósmej bądź dziewiątej pozycji. Sterowanie ogranicza się do paska i kursora, który mamy utrzymać w zielonym miejscu. Jest tu też telemark, którego zrobienie wydało mi się rzeczą totalnie przypadkową…, Ale wróćmy do naszego skoczka. Pierwszy sezon kończymy na dość dalekiej pozycji, ale wtedy dostajemy kolejną postać. Ta lata tak daleka, że przeskakuje punkt- K o blisko 40 metrów. Wbijamy się też bardzo często w reklamy. Jest to szczyt absurdu i grając nie wiedziałem czy chce mi się śmiać czy płakać…

Latanica
Ten, kto myślał, że to już koniec użalania się na grę ten się pomylił. Dopiero się rozgrzewam.
Napomnę jeszcze tylko, że zmienny wiatr chyba nic w skoku nie zmienia, a przewrócić się po prostu nie da… Po za tym skoczek w czasie lotu wygląda jakby narobił w majty. Powiem jeszcze tylko, że większość skoków kończymy w tym samym miejscu. Teraz powiem tylko o skoczniach, grafice i dźwięku i skończę wreszcie narzekać. Skocznia właściwie jest jedna, bo i Kusamo i Zakopane są takie same. Właściwie nikt by ich nie odróżnił, gdyby nie podpis w menu… Oprócz tego skocznia wygląda z góry jak stadion piłki nożnej za sto lat. Nie wiem, na jakim obiekcie twórcy się wzorowali, ale wiem, że tak będzie wyglądać skocznia w czasie Igrzysk Olimpijskich Zakopanem. A to już bardzo daleka przyszłość. Prócz tego kibice to połączenie kwadracików kółeczek… Mało tego twórcy nie wiedzą nawet, że w Planicy znajduje się mamut. Tutaj ta skocznia ma 120m, czyli blisko 100m mniej niż w rzeczywistości! Takich absurdów jak np. rekordy skoczni, równe z punktem- K, pobijane w czasie zawodów z dwadzieścia razy mógłbym wymieniać więcej, ale nie mam ani chęci ani ochoty. Napisze jeszcze tylko o audio, które jest całkiem przyjemne, przez pierwsze pięć minut. Grafika to pełne 3D, ale u mnie wywołała tylko uśmiech litości na twarzy. Zero pozytywów…

Dla kogo ta gra?
Na to pytanie odpowiem, że dla nikogo. Nie dla fana skoków, bo wykryje tony błędów. Nie dla ludzi nieobeznanymi ze skokami, bo tacy nawet gry nie ściągną. Nie dla hardkorów, bo trudny jest tylko pierwszy sezon w karierze. Nie dla niedzielniaków, bo pierwszy sezon jest za trudny. Więc, dla kogo ta gra? Dla desperatów, którzy nie mają, co robić z wolnym czasem…[Kacperdyduch]

Grywalność: 1
Wideo: 2
Audio: 3

+Na święta znowu puścili Kevina…

-wszystko, o czym pomyślisz…

Ocena: 1
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Zombi Infekszyn 2 MJC

Postprzez Otherek » Wt, 28 gru 2010, 13:30

Ski Jumping 2011

,,Ski Jumping 2011 to jeszcze lepsza w każdym calu kontynuacja doskonałej gry Ski Jumping 2010. Nowe skocznie, nowi zawodnicy, nowe drogi do zdobycia najcenniejszych trofeów w najbardziej niebezpiecznym zimowym sporcie! Przed Tobą kilkadziesiąt największych skoczni świata - skompletuj wszystkie osiągnięcia i uzyskaj wszystkie rekordy. Doprowadź swojego skoczka do życiowej formy i wygraj wszystkie puchary i turnieje.’’
Jak to zdanie reklamujące grę ma się do rzeczywistości? Nie ma się wcale…

Grywalność i inne bolączki
O dziwo grywalność w tej produkcji drzemie. Na pewno dzieło vivid ma większy potencjał niż konkurencyjny Turniej Mistrzów. System skoków w grze jest dobry i ma potencjał. Po prostu, klikamy 5, gdy kursor znajduje się na zielonym polu. Nie jest to tak proste jak się wydaje, bo jeśli chociaż na chwilę kursor wyjedzie z przeznaczonego dla niego pola o dobrym skoku można zapomnieć. Tu ujawnia się jedna z największych wad gry. Totalnie niezbalansowany poziom trudności. Oddanie dobrego skoku to sztuka, a znalezienie się na podium to wyzwanie. Wystarczy, że zagapimy się na sekundkę, nie klikniemy w odpowiedniej chwili, i bum lądujemy na 30 miejscu. Zajęcie miejsca na podium w końcowej klasyfikacji wiąże się z cudem. Nie ma w grze restartu zawodów, czy sezonu. Jeden zawalony skok i możemy pożegnać się z dobrą pozycją na koniec. Prócz tego nasi konkurenci skaczą zawsze bardzo dobrze. Brak Ammana, czy Schlirenzauera w pierwszej czwórce to święto narodowe. W grze na szczęście zgadzają się rozmiary skoczni i podstawowe informacje. Powinno to być naturalne, ale po tym, co pokazał Turniej Mistrzów cieszę się nawet z tego. Warto napomnieć też o trybach gry: możemy bawić się w puchar świata, multiplayer, i tzw. Vivid tournament i skijumping.pl cup. Różnorodność jest całkiem niezła, co zalicza się na plus grze.

Wiatr i inne przypadki
Przejdźmy do kolejnego problemu mianowicie wiatru. Ten zmienia się jak w kalejdoskopie. W czasie dwudziestu sekund potrafi zmienić kierunek pięć razy, co nie jest zbyt naturalne. Jednak w tej produkcji wiatr robi coś więcej, niż cichacz puszczony pod pierzynką. Zły wiatr kładzie skok całkowicie. Bez,,zielonej’’ strzałki wskazującej kierunek możemy pożegnać się z pierwszą piętnastką. Na szczęście, jak już wcześniej pisałem wiatr zmienia się bardzo często, dzięki czemu możemy trafić w odpowiednie warunki atmosferyczne.

Audio i inne porażki
Grafika w grze jest całkiem dobra. Szkoda tylko, że wszystkie skocznie wyglądają jednakowo. Ba, nawet choinki w Lahti i Zakopanem są podobne. Mamy też zmienne warunki atmosferyczne tzn. pasa śnieg, nie pada śnieg. Skocznie na całe szczęście przypominają skocznie, a nie stadiony na Euro 2012. Audio w grze to jednak całkowita porażka. Nie wiem, kto wybierał/tworzył muzykę w menu, ale odniosłem wrażenie, że był to głuchy analfabeta, albo, co bardziej prawdopodobne autor ścieżki dźwiękowej w filmach XXX. Najlepszym rozwiązaniem jest, więc gra z wyłączonym dźwiękiem, co z całego serca poleca.

Podsumowanie i różne oceny
Podsumowując zaznaczę, że ocena mogłaby być niższa, ale po pograniu w ,,arcydzieło’’ konkurencyjnego Baltoro Gamet doceniłem tę produkcje. Zauważyłem drzemiący w tej produkcji i w grach o skokach potencjał. Chciałbym zobaczyć skoki z jakiejś dużej, komórkowej firmy. Mam nadzieje, że się doczekam.[Kacperdyduch]

Grywalność:5
Wideo:6
Audio:1


+nienajgorszy system skoków

-audio
-wiatr
-mała różnorodność

Ocena:5
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Zombi Infekszyn 2 MJC

Postprzez Otherek » Cz, 30 gru 2010, 12:20

Ultimate Mortal Kombat 3 (by EA)


U jak uniwersum
Początek serii Mortal Kombat sięga 1992, kiedy ukazała się pierwsza część bijatyki. Powstała w osiem miesięcy, dzięki pracy czterech ludzi! Gdy pojawiła się na automatach miejsca stała się hitem dzięki realistycznej(jak na te czasy grafice) oraz krwawym fatalities. Brutalność tej gry wywołała dyskusje o przemocy w grach, która trwa po dziś dzień. Fabuła nie była mocną stroną serii, aczkolwiek powstały dwa filmy i serial w uniwersum MK. Sukcesy tych,,arcydzieł’’ lepiej przemilczeć. W 1993 i 1995 ukazały się kontynuacje Mortala. Wniosły one do serii nowe postacie i lepszą grafikę. Ukazały się również reedycje: MK Trilogy i Ultimata MK3. Niestety oprócz fatalities, czyli efektownych wykończeń pojawiły się tzw. animality. Były to idiotyczne ,,przemiany’’ bohaterów pluszowe zwierzątka. Niestety wkrótce pojawiły się niepotrzebne udziwnienia i modyfikacje, które rozmieniły znaną serie na drobne. W 1997 pojawiła się czwarta część cyklu i przeniosła, rozgrywke w nowy, trójwymiarowy wymiar. Było to dość ryzykowne przedsięwzięcie, jednak w ogólnym rozrachunku gra wypadła pozytywnie. W XXI już wieku ukazały się kolejne części cyklu; Deadly Alliance, Deception i Armaggedon. Wniosły one do serii jeszcze większą ilość bohaterów. Jednak już Armaggedon zaczął wróżyć rychły koniec serii. Serie dobiła gra Mortal Komnat vs. DC. Pozwalała ona mierzyć się bohaterom MK z herosami pokroju Supermana. Gra okazała się totalnym niewypałem, a gra czeka na odrodzenie. To może nastąpić w 2011 roku produkcją mającą być restartem serii. Pierwsze zapowiedzi pokazują, że gra może przywrócić tradycje serii.

M jak mordobicie
Teraz wypada opowiedzieć o istocie całej rozgrywki. Ta to bardzo grywana bijatyka z dużą ilością krwi i przemocy. Wybieramy z kilku dostępnych bohaterów, szkoda tylko, że jest ich tak mało. Możemy obijać gęby: Cyraxem, Liu Kangiem, Scorpionem, Sonyom, Kitaną i Sub-Zero. Naszym zadaniem jest obicie mord przeciwnikom zabicie bossa Shao Kahna. Po wyborze herosa, który dokona rzezi poznajemy po krótce jego historie, co robi za nienajgorszą fabułę. Każdy bohater dysponuje specjalnymi ciosami np. wachlarze Kitany. Po za tym gdy wykańczamy rywala załancza się specjalny finiszer.Wygląda to świetnie, a krew leje się obficie. Grafika została żywcem przeniesiona z pierwszych części MK. Audio jest bardzo przyjemne i uatrakcyjnia rozgrywkę. Areny zostały zaprojektowane z pomysłem i wyglądają świetnie. Szkoda tylko, że w grze jest wszystkiego za mało. Za mało bohaterów, za mało aren, za krótka rozgrywka. Przynajmniej dostaliśmy mało, a dobrze.

K jak krew
Ta leje się w tej produkcji często. I bardzo dobrze. Dostaliśmy tradycyjnego mortala ze znanymi bohaterami i ciekawymi planszami. Wyszła z tego jedna z lepszych, jeśli nienajlepsza bijatyki na komórkę. Szkoda tylko, że wszystkiego tu za mało…[Kacperdyduch]

Grywalność:8
Wideo:8
Audio:9

+grywalność
+audio
+wykończenia

-za malo wszystkiego

Ocena:7+
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Zombi Infekszyn 2 MJC

Postprzez Otherek » So, 15 sty 2011, 11:11

Tron Legacy

Film "Tron" reklamowany jest jako największe wydarzenie 3D od czasu Avatara. Sam Avatar nie przypadł mi do gustu ale zyskał dużą grupę fanów, którzy chcą zostać Na'avi :). Dzieło Disney'a wygląda obiecująco na trailerze, lecz nie miałem jeszcze okazji obejrzeć całego filmu. Gra java skusiła mnie ładnie wyglądającymi screenami. Warto było zagrać?


Gameplay
Spodziewałem się silnika Asphalto-podobnego i to właśnie dostałem, więc trudno mówić o jakimkolwiek zawiedzeniu, czy też zaskoczeniu. Gra leciutko przypomina mi Wipeout'a z PSX skrzyżowanego z System Rush na N-Gage. Bardzo prosto zbudowana gra - droga, pojazdy i fajnie wyglądające błękitne światła. Wszystko zawarte w ciemnej/mrocznej otoczce, przez co efekt "rysowania" drogi mniej rzuca się w oczy. Ładnie oddaje to futurystyczny charakter filmu.
Jeśli chodzi o sam gameplay, to nie spodziewałem się aż tak konkretnej rozrywki. Gra polega głównie na strzelaniu do "pojazdów" wroga i zbieraniu płytek leżących na drodze. Wydaje się monotonne, ale do dyspozycji mamy ładny arsenał broni. Jedne "frisbee" są uniwersalne (auto namierzają przeciwników naziemnych, zarówno jak i tych znajdujących się w powietrzu), kolejne są pojedyncze "błyskawice" służące do rozwalania min i dział rozstawionych po bokach drogi. Do tego najfajniejszy gadżet - dron bojowy. Wysyłamy małego drona, który przez określony okres czasu nawala w przeciwnika. I jeśli chodzi o te wszystkie bajery - można ich używać "na raz", co daje nam możliwość wykonania całkiem niezłej kombinacji. Możemy wysłać drona, a do tego zablokować chwilowo broń przeciwnika i w tym samym czasie nawalać z tego "frisbee". Takie "połączenie" jest naprawdę zabójcze i przydaje się jak na ekranie znajduje się większa ilość wrogów, np. w walce z bossami. No właśnie... bossami! To jest kapitalne. Co jakiś czas będziemy musieli roztrzaskać gigantyczny "statek kosmiczny" (?) czy też inne coś. Poprzez zbieranie itemów na drodze, zyskujemy pkt doświadczenia, które możemy wykorzystać do ulepszania broni i umiejętności (szybsze odnawianie paska energii, chwilowa niewidzialność, etc.)
Wszystko jest bardzo przyjemne i grywalne. Polecam.



Grafika
O grafice już nieco napisałem. Kapitalnie wyglądające efekty świetlne. Na tym tragicznym silniku nigdy nie wiedziałem tak fajnej grafiki. Mam zastrzeżenie do animacji podczas jazdy. Gdy wchodzimy w ostrzejszy zakręt, nasz pojazd wydaje się nadal jechać prosto. Niewielki szczegół, zwróciłem uwagę tylko na początku, potem mi to już nie robiło. Wszystko odbywa się płynnie, nadaje klimat. Jest ok.



Podsumowanie
Nie spodziewałem się za wiele i zostałem milo zaskoczony. Gameplay jest solidne, brakuje durnych bugów. Czego mam oczekiwać od gry java. Prosto, grywalnie, bez głupich błędów. Wystarczy.[other]


Wady i Zalety
+ Prostota rozgrywki
+ Kombinacja z użyciem broni


- Trudno mi się doszukać wielkich minusów... Może mogła być trochę dłuższa? Ale to naciągane :)



Ogólnie: 7+/10

Gameplay: 8/10

Grafika: 9/10

Dźwięk: 6/10
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Zombi Infekszyn 2 MJC

Postprzez Otherek » So, 15 sty 2011, 11:22

Obrazek

Pierwsze dwie kinowe części Narni bardzo mi się podobały i z pewnymi oczekiwaniami przystąpiłem do oglądania filmu. Najpierw krótkie fabularne wprowadzenie: Edmund i Łucja Penvensie spędzają czas ze swoim nieznośnym kuzynem Eustachym. Jest wojna, Zuzanna wyjechała do Ameryki, a Piotr walczy na froncie. Pozostała dwójka rodzeństwa męczy się zze swoim kuzynem i całymi dniami dyskutuje o Narni. Na skutek pewnego obrazu Edmund, Łucja i Eustachy trafiają na pokład narnijskiego statku „Wędrowiec do Świtu”. Spotykają tam króla Narni Kaspiana i wojowniczego szczura Ryczypiska. Wszyscy są zachwyceni zaistniałą sytuacją, z wyjątkiem Eustachego, malkontenta. Ten od razu popada w konflikt z Ryczypiskiem. Okazuje się, że Kaspian musi znaleźć siedmiu baronów i przyjaciół jego ojca, wypędzonych z Narni przez uzurpatora Mirza. Przyjaciele odwiedzają kolejne wyspy, na których mogli znajdować się baronowie. W czasie swojej wędrówki czeka ich mnóstwo przygód. Spotkają się z Łachonogami, staną oko w oko z handlarzami niewolników, znajdą złote jezioro, a Eustachy stanie się smokiem. Odbędą się też pojedynki z wężem morskim oraz tajemniczą mgłą. Zaraz, wróć:, jaką mgłą? Książkę przeczytałem i nie znalazłem żadnej wzmianki o jakiejś mgle. Była natomiast wyspa snów. Scenarzyści zmienili ją na wyspę strachu i dodali naprawdę interesujący wątek (mi się ta mgła skojarzyła z czarnym dymem znanym z LOST). Tak jak to miało miejsce w poprzednich częściach scenarzyści dodali pewne rozwiązania fabularne i sceny walki. Tych ostatnich nie zobaczymy książce prawie wcale. Potęgą serii są barwne opisy i fabuła. Nie można mieć tego Lewicowi za złe, bo 50 lat temu rozpierducha nie była, aż tak ważna jak dziś. No, ale niestety film bądź, co bądź przygodowy bez porządnej bitki, jest nudny jak flaki z olejem. Niestety trzecia Narnia po jakiejś godzinie zaczęła mi się dłużyć. Film jest trochę mniej efektowny niż pierwsze dwie części (wyjątkiem walka z wężem morskim). Nie podobały mi się też głosy polskich aktorów. Ryczypisk został zdubbingowany fantastycznie, ale jak słuchałem Eustachego to chciało mi się śmiać. Sam „Wędrowiec do Świtu” wydał mi się troszkę za mały. Obsługiwało go z 50 osób, a powierzchnia była naprawdę nie duża. Mimo, że film w środkowej części był troszkę zbyt rooozciągnięty to trzecią część „Opowieści z Narni” mogę polecić z czystym sumieniem nie tylko fanom książki i filmów. To po prostu dobra produkcja, dająca 1,5h nienajgorszej rozgrywki. Tylko błagam niech następna część wyjdzie w wersji kinowej, bez durnych aktorów, podkładających głos…[Kacperdyduch]

Ocena: 7+
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere


Powrót do JavaCenter Magazyn



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości