Witaj! Anonymous

Wydanie świąteczne

Forumowy magazyn o grach java i nie tylko!

Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 11:47

Obrazek

Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere


Re: Listopad '10

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 11:56

Magazyn JC powraca na święta.
Po dość długiej nieobecności postanowiliśmy reaktywować pismo i mam nadzieje że tym razem przetrwa troszkę dłużej.
W redakcji pojawił się nowy recenzent - Kacperdyduch. Kilka osób zaoferowało pomoc ale ostatecznie tylko my dwaj wzięliśmy się do roboty.
Jest to specjalne wydanie dlatego znajdują się w nim jedynie recenzje. Za miesiąc wyjdzie już regularny numer z HydeParkiem, recenzjami filmów i zapowiedziami.
Zapraszam do lektury.
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 11:56

Assassin's Creed Brootherhood

Trzecia już część jednej z najpopularniejszych gier Gameloftu. Pomimo niewielkich zmian typu "Brotherhood" w tytule, jest to wciąż jedna z najchętniej ściąganych gier na naszym forum. Ciekawe jak nasza gromadka skrytobójców poradzi sobie w pojedynku z krytyką Waszego ukochanego admina.

Gameplay
Podobnie jak w "dwójce" akcja zaczyna się w XVI Rzymie i znów wcielamy się w postać Ezio, czyli kolesia w białym kapturze (brakuje tylko wielkiej dziary "CHWDP" na plecach i mamy naszego dawnego znajomego z forum - Mecia). Tym razem jednak Gameloft miał ułatwione zadanie w kwestii "co by tu dodać, aby się nie napracować ale żeby idioci kupili". W tej części bowiem mamy do wyboru kilkoro skrytobójców, których odblokowujemy przechodząc kolejne etapy. Jeśli chodzi o zmiany w stosunku do poprzedniej części - to by było na tyle :). Można jeszcze dorzucić pewien nędzny element kooperacji pomiędzy bohaterami. Otóż czasem otrzymujemy pomoc w zabiciu kogoś (w stylu biały ludzik zapieprza po ekranie 4x za szybko niż powinien i zabija) lub przy skakaniu na większą odległość, jakiś Asasyn poda nam rękę. Zabawne jest to, iż taki pomocniczy Asasyn nie różni się niczym od flagi która służy temu samemu - przedłużaniu skoków. Mam wrażenie że niekiedy po prostu podmienili flagę czy inne gówno na białą postać. Jeśli już jesteśmy przy skokach to oczywiście jest to totalny automat typu "wciskaj "1", "2", "3" a się uda". Nie trzeba się ani trochę natrudzić. Nie jest to jakaś tam wielka wada, bo akcja dzieje się naprawdę szybko przez co można stracić orientacje w tym co się dzieje na ekranie, więc bez tego skakanie byłoby ultra wkurzające niczym w Lost Planet 2 z 4x większą szybkością.
Assassin's Creed zwykle proponował nam niezwykle widowiskowe zabójstwa. Tym razem jednak jestem bardzo zawiedziony. Co prawda zabójstwa bossów są bardzo efektowne ale zabijanie "płotków" typu strażnicy to parodia. Wszystko odbywa się za szybko i przypomina Prince of Persia (zaraz, zaraz... no tak, przecież to ta sama gra tylko z inną nazwą). Przy dobijaniu przeciwników kiedy mamy szybciutko wciskać "5", ani razu nie zauważyłem co tak naprawdę robimy ofierze. Wracając do możliwości bohaterów, chyba nikt się nie spodziewał żadnej różnicy pomiędzy nimi. Co prawda wyglądają inaczej i to by było na tyle. Chciałbym możliwości używania innego rodzaju oręża: jakiegoś toporka, kuszy, czegokolwiek. Dostaliśmy 4 tak naprawdę identyczne postacie w innej oprawie. Myślę ze to najlepiej przedstawia całość gry.


Grafika
Do grafiki nie mam zarzutów. Jest oczywiście piękna i niewiele więcej da się wydobyć z 2D.
Postacie są bardziej wygładzone, w tle widać piękną panoramę miasta. Krew ładnie tryska, niczym poranna rosa spływająca z płatków kwiatów aby w końcu rozprysnąć się na malutkie kropelki spadając na ziemie. Warto podkreślić
szczegółowo dopracowane budynki, które kapitalnie oddają klimat średniowiecznego miasta.
Grając w AC: Brotherhood miałem wrażenie jakbym autentycznie oglądał Rzym z tamtego okresu, chociaż nie jestem w stanie określić jak wtedy wyglądał.
No ale niestety nie jest tak, jak to powiedział nasz wielki znawca gier java i największy sympatyk Gameloftu w Polsce:
Meciu napisał(a):o widac ze graficzka wymiata w kosmos ,dla mnie super gra


Nie, nasz drogi przyjacielu. Grafika nie świadczy o grywalności.


Podsumowanie
Nowy AC jest tragiczny z małym wyjątkiem jakim jest porządna grafika. Są gry do których się wraca po czasie, ale są też takie które chcemy zakopać jak najgłębiej w naszej pamięci. Do której z tych grup zaliczyć Assassina to raczej indywidualne wyzwanie dla każdego z nas. Jeśli ktoś oczekuje malutkiego zalążka genialnej wersji na PC (czyli leci na sam tytuł), myślę że się raczej nie zawiedzie. Dla mnie odpowiedź jest prosta - AC:B jest do dupy, zepsuł dobre imię stacjonarnej wersji, w życiu bym tego nie ruszył po raz drugi, jest to odgrzewany (w dodatku w mikrofali) kotlet ze spleśniałą, odpadającą panierka i śmierdzącym mięsem od chorych świń z jakiejś ruskiej doliny gdzie zwierzęta służą za jedyną rozrywkę seksualną dla tamtejszej młodzieży. Większej obelgi nie byłem w stanie wymyślić, a to i tak za mało.[other]



Wady i Zalety
+ Bardzo ładna grafika
+ Poniekąd ciekawie wyglądające zabójstwa


- Tragiczna, za szybka rozgrywka
- ctrl+c, ctrl+v
- Znikoma ilość nowości
- Fabuła wciągająca niczym czeski film



Ogólnie: 4+/10

Gameplay: 2/10

Grafika: 7/10

Dźwięk: 5/10
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 11:57

Gangstar: Miami Vindication


Co i jak- czyli krótkie wprowadzenie
Gangster 3 to kontynuacja zapoczątkowanego przez Gameloft autorskiego cyklu mobilnych GTA. Będę uczciwy, jeśli powiem, że ani w jedynkę, ani w Królów L.A. nie grałem, za to nagrałem się w multum debilnych prób przeniesienia gangsterskiej serii Rockstara na ekrany komórkowe. Boże ileż minut spędziłem tłukąc bez sensu w Miami Vice, Saints Row i Mafia Wars (serii z tego grona bezwątpliwie najlepszej), usuwając je z mojego phona. I wreszcie pojawił się on: Gangstar 3! Cud, miód, orzeszki! Ale nie do końca.

Jedyne prawdziwe komórkowe GTA
Ta recenzja po prostu nie może obyć się bez porównań do moim zdaniem jednej z najlepszych gier komputerowych, więc proszę nie obrażać się za nagromadzenie w tekście słowa GTA.
Fabuła gry opowiada o niejakim maczo Johnym. Jest tu właściwie wszystko, co w porządnej gangsterskiej rozpierdusze najlepsze: miłość, pieniądze, zdrada. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że wszystko to już gdzieś było… Na przykład w… Ojcu Chrzestnym (ależ zaskoczenie, nieprawdaż?). Jakoś nigdy nie wielbiłem Gameloftu za dobre fabuły. Teraz poszli po najmniejszej linii oporu, będącej również… jedyną słuszną drogą do celu. Przejdźmy do kolejnego zagadnienia. A mianowicie, dlaczego nazwałem tę grę,,jedynym, prawdziwym komórkowym GTA’’? Ponieważ jest tu wszystko, za co kochamy stare dobre wielkie kradzieże samochodów. Samochodów mianowicie otwarty świat (jak nietrudno się domyśleć Miami), samochody, helikoptery, motorówki, pościgi, iteam shopy i rozmaite znajdki, których serii Rockstara jest od gromu. Jest tu też kilka rodzajów broni, dzięki czemu siejemy spustoszenie na kilka sposobów.

Wielkie Kradzieże Samochodów
Zastanówmy się teraz, dlaczego gry próbujące przenieść otwarte, gangsterskie światy na ekrany telefonów były niezbyt udane. Odpowiedzią na te pytanie jest mianowicie słaby model jazdy. Gameloft rozwiązał ten problem nie zmieniając do końca modelu jazdy z np. Miami Vice, ale go ulepszając. Tutaj zwroty nie frustrują, nie wjeżdżamy w ściany, a rozwijane prędkości są całkiem przyjemne. Uległem jednak wrażeniu, że model jazdy można jeszcze bardziej poprawić, ale to może w czwórce. Do gustu przypadła mi też muzyka , wpadająca w ucho. Mi osobiście bardzo uprzyjemniła rozrywkę.

Miami- miasto grzechu
Kolejny element, który przypadł mi do gustu to dwa rodzaje misji pobocznych. Oprócz wątku głównego możemy brać udział w eliminacji i wyścigach. Teraz wypada wspomnieć o mieście, w którym rozgrywamy przygodę. Wirtualne Miami jest podzielone na cztery strefy, do których możemy w każdym momencie wrócić. Niestety Miami Gameloftu jest nudne i monotonne. Cztery areny, a w nich właściwie tylko domki jednorodzinne…

Teraz o babolach
Bugów w tej produkcji wyłapałem kilka, ale na szczęście nie uniemożliwiają one rozgrywki.
Frustrowało mnie parkowanie łodzi. Aby wysiąść z motorówki trzeba znaleźć możliwy do tego teren (często oddalony od celu misji), a najczęściej jest to mała przestrzeń, gdzie na małej prędkości mamy wykonać zwrot. Nie spodobały mi się też granice miasta. Po prostu droga się urywa, a my uderzamy w niewidzialną ścianę. Mało tego zatrzymując się w miejscu granic miasta możemy łatwo zgubić gliny. W tej grze jest też rzecz, która jest rysom na serii GTA (oprócz słabszych konwencji PC), a mianowicie brak zapisu w czasie misji. Gdy wrogom uda się nas zabić musimy zaczynać misje od nowa, a niekiedy żeby ją rozpocząć trzeba przejechać do innej części miasta… Miałem też dziwne wrażenie, że grafika mogłaby być dużo lepsza, ale cieszmy się tym co mamy.

Podsumowanie
Gangster 3 jest najlepszą grą GTA- podobną na komórki i koniec. Jednak nieoparłem się wrażeniu, że mogłaby być jeszcze lepsza. Pozostaje tylko czekać z niecierpliwością na Gangstera 4.[Kacperdyduch]

Grywalność: 9
Audi: 8
Grafika: 6

+komórkowe GTA
+otwarty świat
+model jazdy
+grywalność

-mało zróżnicowane Miami
-grafika mogłaby być lepsza
-bugi

8+
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 11:58

Harry Potter and the Deathly Hallows Part 1

Chłopiec, który przeżył
Gra została wydana przez EA równo z filmem i grą komputerową. Ani filmu, ani gry nie posmakowałem, jednak przeczytałem książkę autorstwa J.K. Rowling. Nigdy nie byłem fanem ani filmów z HP, ani gier z jego udziałem. Uważam, że są one spłycone do granic przyzwoitości. A jak jest z komórkową wersją gry? Jest dobra, ale nie doskonała, jak wszystkie tegoroczne produkcje od EA Mobile prezentuje typowy poziom średniaka.
Recenzje rozpocznę od krótkiego przedstawienia fabuły. Oczywiście około półtoragodzinna produkcja nie jest w stanie przedstawić wszystkich zagmatwań scenariusza ośmiuset stronowej księgi. Na ekranie doświadczamy najważniejszych momentów pierwszej części kinowej przygody już nie tak młodego czarodzieja, reszta jest przedstawiona w tekstowy sposób. Dla mnie to jedyny dobry sposób na opowiedzenie tak wielowątkowej fabuły. W grze istnieje niegłupi sposób rozwoju bohatera. Szkoda tylko, że nie uważam, że jest to do czegokolwiek potrzebne.

Expecto Patronum!
Najważniejszą częścią gry o czarach są, niespodzianka: czary. W grze widzimy te najważniejsze, znane z książki i filmu. Możemy zobaczyć tu drętwote, accio, wingardium leviosa, expecto patronum i inne. Nie uraczymy niestety zaklęć niewybaczalnych (może to i lepiej?). Moim jedynym zarzutem, co do zaklęć jest tylko to, że te ofensywne są prawie takie same. Zaklęcia są odblokowywane w miarę postępu fabuły. Mamy też do dyspozycji zaklęcie obronne protego, bardzo pomocne w starciach ze śmierciożercami lorda Voldemorta.

Eliksiry
Potter prócz zaklęć ma do dyspozycji eliksiry. Dostępne są: eliksir ożywiający (przywraca do życia towarzyszy czarodzieja), bahamocyt (zwalcza bathanki), eliksir wiggenowy (uzdrawia Pottera) i eliksir wzmacniający. Wszystkie je można własnoręcznie uwarzyć mając wszystkie potrzebne składniki. Te możemy znaleźć w krzakach. Niestety możemy tam znaleźć też bathanki, a to już drobny problem.

Grimmuald Place 12
Teraz przyszła kolej, aby opowiedzieć o konstrukcji poziomów oraz rozgrywki. Poziomy są niestety mało zróżnicowane, nudne i monotonne. Chodzimy po lesie/ministerstwie magii/Grimmuald Place 12 i wyrzynamy w pień chmary pająków/węży/śmierciożerców. Jest to nudne i bawi tylko przez pięć pierwszych minut. Walki z bossami w ogóle nie są wymagające. Rąbiemy po prostu w większego przeciwnika. Bardzo podobnie jest z zadaniami. Ileż można szukać miejsca na obozowisko czy 20 przedmiotów do jedzenia. Arghh…

Ron i Hermiona, czyli najlepsi przyjaciele czarodzieja
Te dwie wyżej wymienione postaci towarzyszą nam przez prawie całą grę. Niemiałbym nic, przeciwko, ponieważ służą pomocą ogniową gdyby nie jeden drobny fakt. A mianowicie, gdy mamy wydostać się szybko z jakiejś lokacji musimy czekać na nich, bo niekiedy zachciewa im się pooglądać kwiatki… W całej grze tylko raz wcielamy się w Hermione, a nie miałbym nic przeciwko gdyby działo się to częściej, zwłaszcza, jeśli bohaterowie mieliby odmienne umiejętności.

Audio i wideo
Te dwa elementy wypadły w grze całkiem nieźle. Grafika jest wystarczająco dobra, żebym nie mógł się do niej przyczepić, ale szału nie ma. Audio to bardzo dobra muzyka w menu i słabe dźwięki walki.

Podsumowanie
Harry Potter i Insygnia Śmierci part 1 to typowy średniak. Powtarzalny, aż do bólu, ale w ogólnym rozrachunku gra doskonała dla fanów Pottera, a dla innych doskonała gra w pięciominutowych posiedzeniach.[Kacperdyduch]

Grywalność: 5
Wideo: 8
Audi: 7

+eliksiry
+zaklęcia

-nudna i powtarzalna
-typowy średniak
-Ron i Hermiona gubią się po drodze

Ocena: 5+
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 11:59

Medal of Honor 10



Medal of Honor to znana na całym świecie marka, kojarzona z komputerami przenośnymi. Przez długi czas przeżywała kryzys, przez co na fotel lidera komputerowych FPS-ów wskoczyło Call of Duty. W tym roku marka została reaktywowana, a gracze z jej pomocą trafili do wirtualnego Afganistanu, aby dokonać rzezi na talibami. Wraz z komputerową wersją gra została wydana na telefony komórkowe. Tu bije serie Call of Duty na łeb. Ale nie, dlatego, że jest produkcją bardzo dobrą. Bije ją, ponieważ mobilny CoD jest bardzo słaby…

Tier 1
Gra opowiada o żołnierzach elitarnej jednostki Tier 1 rzuconych w sam środek wojny z taliami o kraj zwany Afganistanem. Cechą charakterystyczną jednostki jest to, że noszą piękne długie brody. Powinno to być widać na zdjęciu w menu gry, ale to jest nie najlepszej jakości. Ogólnie dla mnie menu jest skopane. Są tu podstawowe opcje (nowa gra, wybór levela, odznaczenia, opcje i wyjście), obok, których widnieje,,piękne’’ zdjęcie żołnierza. Najbardziej uderzyło mnie to, że po tym jak zostaniemy zabici wychodzimy do menu. Wszystko pięknie, ale ja osobiście wale wtedy w podświetlony przycisk restart lub kontynuuj. A tu niespodziana! Podświetlony jest napis New game! Klikam w niego i wszystkie postępy szlag trafia! Niestety to nie koniec narzekań na nową produkcje EA Mobile.

War In Afganistan
Naszym głównym zadaniem w grze jest zmniejszenie populacji talibów w Afganistanie. Niestety wszystkie lokacje w grze są nudne i monotonne. Szarobury teren porastają kępy krzaczków. Może twórcom zależało, aby tak pokazać wygląd tego zszarganego wojną kraju, ależ ile do jasnej choinki można przedzierać się przez takie same, nudne lokacje? Przecież nieobrazilibyśmy się za jakąś misje na pustyni, albo w wysokich górach. A tak pozostaje przedzieranie się przez takie same miejscówki. Głównymi naszymi zadaniami w czasie 8 misji jest wyżynanie talibów za pomocą naprawdę podstawowych rodzajów broni. Naprawdę, bo mniej broni nie wypadało dać. Do naszej dyspozycji jest pistolet, karabin, shotgun i granaty. Na szczęście w grze są jakieś odstępstwa od reguły wyrzynania kolejnych wrogów. Jest misja składankowa, dwie, które rozwiązujemy za pośrednictwem snajperski i zadania polegające na zaznaczaniu bombardowanych celów. Finał naszej Afgańskiej eskapady następuje w grotach kryjówki talibów. Finał może nie zbija z nóg, ale jest bardzo przystępny. Szkoda, że za łatwy…

I kill Talib
System zabójstw w tej grze jest pokusze się o stwierdzenie nowatorski. Zamiast przytrzymywania piątki i parcia na przód, gdy pociski samoistnie wyszukiwały wroga (jak naprzykład w Call of Duty) mamy wroga otoczonego zieloną ramką i latający w jej obrębie kursor. Ten kursor odpowiada miejscu, w jakie strzelamy. Od tego, w którą część ciała trafimy wrogowi schodzi mniej, lub więcej energii. Bardzo fajne, a niedoświadczyłem tego jeszcze w żadnej innej produkcji. Jedyną wadą tego systemu są łatwe headshoty. Podobać się też może system osłon. Nie ma tu debilnego parcia przed siebie i przyjmowania na klate pocisków (witaj CoD-zie). Wystaisz swój nos na karabin stacjonarny i dead. A jak już jesteśmy przy momentach, w których giniemy to znowu musze się poużalać. Mianowicie checkpointy są rozmieszczone za rzadko. Można odbić się zwłaszcza od pierwszej misji. Przechodzimy prawie cały level, a na końcu mamy dwa stanowiska karabiów stacjonarnych. Nie da się obok nich przejść, jeśli nieznalazło się ukrytych granatów. Próbujemy do nich strzelać i oczywiście giniemy. A po śmierci cały level od początku i tak w kółko.

The Medal of Honor
Medal of Honor to produkcja niezła. Bez wątpienia jest lepsza od mobilnych CoD-ów. Ale nie jest doskonała. Nie jest też grą, którą przechodzi się z otwartymi ustami i po zakończeniu chce się więcej. Więcej. Wystrój poziomów poziomów za rzadkie savy (zwłaszcza w pierwszej misji) nie ułatwiają pokochania gry. Można ją jednak lubić i czekać, co EA zrobi z zastosowanym tu systemem strzałów i osłon. A zrobić możę dużo.[Kacperdyduch]

Grywalność: 6
Wideo: 7
Audio: 6

+system strzałów
+system osłon

-wystrój leveli
-może nużyć
-menu główne
-za rzadkie checkpointy

Ocena: 6
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 12:00

Call of Duty: Black Ops

Gry java od GLU kojarzyły mi się zawsze z dobrymi tytułami jak: Stranded, Tony Hawk Vert, Superman & Batman Heroes United, Dear Hunter... Ale ta faworyzowana przeze mnie firma ma też na koncie kilka tytułów znajdujących się na mojej osobistej czarnej liście. Seria Call of Duty ostatnimi czasy znajdowała się na samym szczycie tej listy, a wiadomość o wyjściu nowej części po raz kolejny wywołała u mnie negatywne odczucia.
Pomimo niechęci przełamałem się ale czy było warto?


Gameplay
Akcja gry toczy się w Wietnamie, więc przyjdzie nam zabijać całe mrowiska żółtków (porównanie celowe :) Po 1. Ilość, po 2. Kopanie tuneli w ziemi). Gameplay nie charakteryzuje się niczym konkretnym albowiem głównie chodzimy i strzelamy. Aby nie było zbyt monotonnie, twórcy dostarczyli nam również takie rozrywki jak: strzelanie z helikoptera, łodzi, podkładanie bomb, obrona wyznaczonego terytorium do nadejścia posiłków. Zacznijmy od helikopterka. Jakby się można było spodziewać sterujemy jedynie celowniczkiem. Animacja jest tragiczna, a żołnierz wydaje się strzelać tylko w jednym kierunku (pomimo że celownik skierujemy w prawy dolny róg ekranu, koleś "wizualnie" nadal będzie strzelał w lewy). Śmiesznie to wygląda.
Jeśli chodzi o łódź to jest tak samo jak z helikopterem (chyba podmienili tylko bitmapę). Przy podkładaniu bomb musimy w wyznaczonym miejscu przez kilka sekund przytrzymać 5 aby zapełnić pasek (który czasem nakłada się na pasek energii i nie wiadomo ile jeszcze czasu potrwa podkładanie ładunku).
Elementem który najbardziej przypadł mi do gustu jest obrona terytorium. W jednym momencie naprawdę trudno było wytrzymać te dwie minuty ostrzału i wybuchów granatów, a przeciwników było dużo. Jednak nie zrozumcie mnie źle - gra nie jest dobra. Istnym wrzodem na dupie jest brak checkpoint'ów co w połączeniu z bugami typu trafianie przez barykady i ściany daje nieciekawe połączanie.
W 15 levelu (najtrudniejszym) zostałem trafiony nie wiadomo skąd podczas gdy krylem się za barykadą... I calutki poziom od początku... Cudnie, prawda? Wiem że każdy z nas to lubi :)
Wiecie co mi to przypomina? Stary, tragiczny Metal Gear z NES'a
Obrazek
Owszem MGS jako seria wymiata... ale początek był beznadziejny i nawet jako wielki fan Snake'a mówię otwarcie - Ta gra była do dupy. Ten sam problem z checkpoint'ami tyle że tam trzeba było przechodzić całą grę od nowa, a nie tylko jeden level. Czy CoD jest grywalny? Myślę że w miarę da się grac i niekiedy fajnie się strzela (szczególnie ze snajperki). Jeśli wyeliminować całkowicie ten durne bugi i niedociągnięcia (super ultra wielkie ograniczenia terenu, czyli dwu metrowa niewidzialna bariera przed każdym elementem z wyjątkiem tych interaktywnych) to myślę że mógłbym wystawić mocne 5. Jednak tutaj przemawiają irytacja i wszystkie przekleństwa podczas durnej śmierci i meczenia się z levelem po raz kolejny... Oj nie będzie dobrze, nie będzie.


Grafika
Nie wiem dlaczego powracają mi wspomnienia z gry Cannon Fodder. Szczególnie gdy za naszym bohaterem idzie kilku innych i wspólnie naparzamy. To pozorne podobieństwo okazało się w moim przypadku tęsknotą do dobrej gry wojennej w 2D. Aż mi wstyd że przeszło mi to porównanie przez gardło... Pfffu.
Wracając do meritum, gdyby pod względem poziomu grafiki umieścić CoD: Black Ops na osi czasu, znalazłoby się gdzieś pomiędzy erą NES'a i SNES'a. Wybuchy co prawda wyglądają ładnie i zdecydowanie mi się podobają, lecz tereny są mało "żywe", a postacie wyglądają jak tandetne plastikowe żołnierzyki które pamiętam z dzieciństwa.
Czasem trudno rozpoznać jaki element jest interaktywny, a jaki nie. Chodzi mi o te małe pieprzone kropeczki na podłodze w bunkrach. Idę sobie twardo przez korytarz, a tu nagle kolce i padam trupem. Szczęka opadła i myślę sobie "ale co się stało?". Za cholerę bym nie powiedział że te male czarne kropeczki to otwory z których wychodzą kolce.



Podsumowanie
Gra dla prawdziwych twardzieli, którzy nie odważą się rzucić telefonem o ścianę. Można znaleźć jakieś przyjemne elementy w tym tytule ale są one przyćmiewane przez idiotyczne niedociągnięcia o których pisałem wyżej. Nie jest to jakaś tam tragiczna gra ale dostałbym nerwicy jakbym miał to przejść drugi raz. Rozgrywka dłuży się a czas leci wolno niczym przy obieraniu ziemniaków na niedzielny obiadek. Miałem dość po 10 poziomach i z każdym następnym miałem nadzieje że to ostatni. Wielkiej tragedii nie było, bo po ukończeniu gry odczułem ogromna satysfakcje... a może ulgę?[other]


Wady i Zalety
+ Bronie (snajperka, karabin maszynowy)
+ Podkładanie bomb
+ Teamwork
+ Obrona terenu

- Mało strategii (wystarczy iść na przód)
- Ogromne ograniczenia terenu
- Liniowość
- Durne bugi
- Słaba oprawa A/V


Ogólnie: 2+/10

Gameplay: 4/10

Grafika: 2/10

Dźwięk: 2/10
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 12:01

Need For Speed: Hot Pursuit


N jak Nadzieja
Hot Pursuit to obecnie jedna z najlepszych ścigałek wydanych na telefony obsługujące jave. Jest to też najlepsza do tej pory komórkowa gra wyścigowa 2010. Głównie, dlatego, że konkurencji prawie nie widać. Bo kto mógłby stanąć do wyścigu o uznanie gracza? Beznadziejnie słaby Split/Second? A może Ferrari GT Revolution 2 od Gameloftu? Toż to nie konkurencja, tylko jakiś niezbyt zabawny żart… Uważam, że Gameloft z powodzeniem mógłby wydać dobrą grę wyścigową. Czekam na tą chwile z wielkim utęsknieniem, ale dopóki nie nadejdzie EA Mobile może spać spokojnie.
Chciałbym przedstawić teraz po krótce historie jednej z najlepszych wyścigowych serii świata. Need for Speed miał swój początek roku 1994 dzięki kanadyjskiemu oddziałowi Electronic Arts. Gra zawierała,,aż’’ 7 tras i 9 samochodów. W 97 na rynku pojawiła się druga część serii, z w 98 została wydana gra o podtytule Hot Pursuit, umożliwiała ona zmagania z policją, oraz łapanie piratów drogowych. Między 1998, a 2008 ukazało się jeszcze 8 produkcji z serii. Na uwage zasługują świetne: Porshe, Most Wanted i Karbon. Ukazała się także kontynuacja Hot Pursuit. Seria maiła się świetnie, aż do 2007. Ukazała się wówczas gra z podtytułem Pro Street. Wywołała one pierwsze, na razie drobne zgrzytanie zębów fanów. I wtedy nadszedł on: Undercover. Wprowadził on do gry fabułę, ale jednocześnie odebrał rozgrywce głębie i został najgorszą częścią cyklu. Zaczęły pojawiać się wtedy plotki o rychłym końcu serii. Jednak EA zmieniło strategie. Odebrało NfS-a studiu EA Black Box, odpowiedzialnemu za Pro Streeta i Undercouvera i przekazano markę Slightly Mad Studios. Okazało się to rewelacyjnym posunięciem. Dynamiczny Shift zerwał z tradycją nielegalnych wyścigów wyścigów przeniósł wyścigi na abosolutnie legalne trasy. Gra okazała się sukcesem i na 2011 planowana jest kontynuacja z podtytułem Unleashed. Po Shifcie EA postanowiła wrócić do tradycji nielegalnych wyścigów. Gra z podtytułem nawiązującym do tradycji została wyprodukowana przez znane z Bornouta Criterion Studios. Wydana niedawno gra spotkała się z bardzo przychylnymi recenzjami. A jak jest z komórkową wersją?

F jak Furia
Przejdźmy do właściwej recenzji. Co oferuje nam Hot Pursuit? Satysfakcjonujące wyścigi, licencjowane samochody (między innymi Lamborghini i Porshe) oraz możliwość sterowania radiowozem. Ktoś jednak powie, że od czasu Shifta dodano tylko gliniarzy. Muszę się z tą opinią niestety zgodzić. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby gra nie powielała wad swojej poprzedniczki. Mianowicie trasy, po których się ścigamy nie mają pazura. Są dosadnie mówiąc nudne. Nikt nie obraziłby się przecież za jakąś zapamiętywaną na długo trasę…
Audio w grze też nie jest doskonałe. Muzyczka w menu wpada w ucho, ale już odgłosy wyścigów nie przypadły mi do gustu. Hamowanie słyszymy za często w nie odpowiednich momentach. Oprawa graficzna gry jest podzielona na: 3D, przypominającą Shifta i 2D, kolorową i przyjemną. Imprezy w grze zostały wykonane bardzo zróżnicowanie. Mamy nielegalne wyścigi, jazde na czas i łapanke piratów drogowych. Ciekawe, przyjemne i zróżnicowane.

N jak Nadzieja
Nadzieja na to, że kolejna część serii będzie jeszcze lepsza. Nadzieja zaświtała też dla całego NfS-a. Nadzieja, że można zrobić tak dobrą odsłonę serii, jak te sprzed lat. Z czystym sumieniem polecam Hot Pursuit nie tylko fanom komórkowych ścigał, ale i wielbicielom dobrej zabawy. Umarł król. Niech żyje król![Kacperdyduch]


Grywalność: 9
Wideo: 7
Audio: 7

+tony grywalności
+samochody
+ilość ilość jakość imprez

-trasy
-od czasu Shifta wiele się nie zmieniła

Ocena: 8
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 12:01

The Chronicles of Narnia: The Voyage of the Dawn Treader


Opowieści z Narni... Zdaje się że z dzieciństwa pamiętam bardziej nazwę "Kroniki Narni". Był już taki film (albo serial) ale mało kto pamięta bo był slaby. Zawsze wolałem "Niekończąca się opowieść", a Narni nigdy nie trawiłem.
W 2005 roku powstał film Disneya już pod nazwa Opowieści z Narni i nawet pokusiłem się o oglądniecie, gdy emitowali ten szajs na święta. Ku mojemu zdziwieniu nie było źle, a na końcu była ładna rozpierducha. Gdyby nie gadające lisy, bobry i innego typu personifikacje... ale to w końcu baśń i takie oderwanie się od rzeczywistości jest czasem przyjemne.
Jeśli chodzi chodzi o 3 część - The Voyage of the Dawn Treader. Nie mam zbytnio pojęcia o czym jest, a gra przynudzała mnie na tyle, że nadal nie wiem "o co się rozchodzi".


Gameplay
Trudno jest opisać coś co pozbawiło mnie godziny życia w tak nędzny i nieistotny sposób. Grupa dzieci zostaje wciągnięta w obraz i pojawia się w tajemniczej krainie. Pojawia się metroseksualny Kaspian i zaczynamy jatkę z piratami ubranymi w pomarańczowe wdzianka. Zdzierżę że wszyscy wyglądają tak samo, lecz te pastelowe kolory postaci sprawiają że wracają mi wspomnienia z Fantasy Warrior Legends. Oczywiście niezbyt dobre wspomnienia. Jakby można się było tego spodziewać, gra polega na chodzeniu w 8 kierunkach i klepaniu "na pałę" 5. Czasem przyjdzie nam rozwiązać "ultra wyzywające, mega intelektualne zagadki" polegające na przesuwaniu przedmiotów w odpowiednie miejsce. Jest tez jeden wyróżniający się element i jest nim pływanie łódką. To chyba jedyna fajna rzecz w grze ale jakiegoś tam szalu nie ma. Omijamy przeszkody, zabijamy piratów...
Nie mam o czym pisać. Warto nadmienić ze rozgrywka jest totalnie bezpłciowa i nie odczułem ani satysfakcji, ani frustracji. Po prostu przechodzimy kolejne levele jak gdyby nigdy nic. Bardzo płytka gra.



Grafika
Jak już pisałem wkurza mnie pastelowa grafika, debilny i stereotypowy wygląd piratów. Po Narni można oczekiwać baśniowej otoczki ale dostaliśmy raczej bajkę Disneya o Małej Syrence.
Podobał mi się jedynie wygląd ostatniego bossa. Naprawdę fajny potworek morski.
Warto zwrócić uwagę na tragiczną animacje Kaspiana. Robi bardzo dziwne kroki, jakby ktoś mu coś zrobił pod prysznicem :)


Podsumowanie
Gra nijaka. Ani dobra - ani słaba. Dla mnie to najgorsze z możliwych gier. Wole się pomęczyć z dupnym CoD i mieć satysfakcje z przejścia, niż bez problemu przeskoczyć wszystkie levele w Narni i nie odczuć nic.
Panowie z Gameloft mieli gorszy dzień i zrobili shita nad shitami. Według mnie gra gorsza nawet od Assassina.[other]



Wady i Zalety
+ Fajny boss na koniec



- Płytkość, bezpłciowość
- Pastelowa grafika




Ogólnie: 2+/10

Gameplay: 1/10

Grafika: 2/10

Dźwięk: 5/10
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere

Re: Wydanie świąteczne

Postprzez Otherek » Śr, 8 gru 2010, 12:11

Obrazek




A w następnym numerze między innymi:
Recenzja gry Tron Legacy, Megamind oraz test chińskiej wersji gry Pro Evolution Soccer 2011
Avatar użytkownika
Otherek
Weteran
Weteran
 
Posty: 1795
Dołączył(a): N, 16 mar 2008, 21:24
Pochwały: 143
Ulubiona gra Java: Nowhere


Powrót do JavaCenter Magazyn



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości